Wytłumianie wnętrza Fiata Punto
Tanie obniżanie? - klamry do sprężyn
Zmiana podświetlenia panela radia
Opis wyciszenie wnętrza oparty jest na przykładzie Fiata Punto 75 sx 3D z elektrycznie podnoszonymi oknami. W zależności od wersji Punto opis może się różnić. Nic nie stoi na przeszkodzie by na podstawie tego opisu wyciszyć inne auto. Jedyną różnicą mogą być sposoby mocowana tapicerki i innych elementów. Ogólne zasady są takie same.
Do wytłumienia potrzebujemy:
-materiał dźwiękochłonny np. pianka. grubość od 3mm. Na poniższy opis zużyłem
rolkę około 10m x 1m . Kosztowało to mnie około 30 zł. Pamiętać należy aby była
ona niepalna i nie nasiąkała wodą (wykluczamy więc wszystkie gąbki itp.)
-narzędzia: klucze typu imbus (komplet na targu za około 7 zł) ,szeroki
śrubokręt płaski i zwykły krzyżowy (jest w wyposażeniu samochodu), klucz
francuski ,nóż do tapet ,taśma dwustronna
- sporo cierpliwości i plastrów na pocięte ręce :)
Opis obejmuje wyciszenie bagażnika, drzwi przednich, tylniej kanapy i plastyków tylnich boków. Nie zabierałem się za wyciszanie podłogi , ponieważ jest już ona wyciszona; znajduję się tam materiał wyciszający, wiec szkoda pianki. Jeśli kiedyś zdecyduje się na mocniejsze wyciszenie podłogi to uzupełnię ten opis.
Jeśli Twój model odbiega np. ilością drzwi czy typem tapicerki (np. ELX) od opisywanego 75sx to niestety jesteś zdany na swoją inteligencję, chociaż sądzę że tapicerka tylnich drzwi montowana jest podobnie jak przednich. Jeśli masz jakieś uwagi prześlij mi je!
Do roboty!
Tylnia kanapa i boki:
Nie ma że boli, trzeba demontować tak i oparcie jaki i siedzenie :( Odchylamy
siedzenie. Jest ono przykręcone dwoma dużymi imbusami przy zawiasach. Odkręcamy,
wyjmujemy. Oparcie przykręcone jest od strony bagażnika dwoma imbusami.
Boczny - dolny plastyk przykręcony
jest trzema śrubami w tym jedną wspólną z progiem który trzeba lekko odchylic
przy demontażu dolnego plastyku. Gdy to odkręcimy mamy dostęp do plastyków
bocznych. Odkręcamy śrubki oraz mocowanie pasów tylnich. Są to dwie duże śruby
ukryte pod plastykową nakładką. Uwaga! Na śrubie jest pełno różnych podkładek!!
Zapamiętajcie ich kolejność lub sobie to narysujcie! Za pomocą siły próbujemy
wyciągnąć plastyki ze śrubami samoklinującymi. Warto trochę się pogimnastykować
odkładając na bok plastyki boczne. Chyba że lubicie demontować pasy przednie :)
Wycinamy z pianki kształt pasujący do wnętrza plastyku nie zapominając o miejscu
na śruby. Tradycyjnie podwójna warstwa z obu stron samochodu. Piankę sczepiamy
zszywkami i przyklejamy do plastyku taśmą dwustronną. Mocujemy bok dokładnie
"trafiając" plastykowymi śrubkami w ich miejsca. Przykręcamy metalowe śrubki .
Nie zapomnijmy o mocowaniu pasów:)
Wycinamy kształt siedzenia ,najlepiej bez rozcinania dwóch warstw - jedna obok
drugiej zlączone długim tylnim bokiem, i składamy na pół wzdłuż środka symetrii
(łączenia dwóch warstw, jak na rysunku). Wciskamy łączenie pod oparcie.
Odchylamy przednią wykładzinę ułożoną pionowo i wciskamy podwójne piankowe
prostokąty w miejsce między blachą a wykładziną. Montujemy boczne plastyki.
Uwaga na ułożenie kabli! Nie przebijcie go przypadkiem śrubą!! Zakładam
siedzenie.
Bagażnik:
Tu mamy sporo pole do popisu:) Najpierw wyjmujemy koło zapasowe. Wycinamy z
pianki koło lub sześciokąt pasujący we wnękę. Osobiście zastosowałem podwójną
warstwę pianki. Większa powoduje , ze włożenie z powrotem koła i narzędzi a
następnie dokręcenie tego graniczy z cudem. Tak więc bez przesady. Nie
zapomnijmy także o wycięciu miejsca na mocowanie narzędzi,
Odkręcamy mocowanie wykładziny błotników (płaskie ,plastykowe pseudo śrubki -
metoda - podważanie śrubokrętem i wyciągnie obcążkami) . Nie ma sensu odczepiać
całej wykładziny. Wystarczy tylko tyle odczepić by dało się do środka wepchnąć
wcześniej uformowaną piankę, Wycinamy w kształcie błotnika (4 sztuki) piankę i
kładziemy jej podwójną warstwę. To samo z drugiej strony ,po to 4 sztuki:)
Odkręcamy kupę plastykowych śrubek od oparcia kanapy (śrubka składa się z śruby
i kołnierza w którym ona siedzi i rozpiera kołnierz, który po demontażu
pozostawiamy w otworach w kanapie) i demontujemy wykładzinę bagażnika. Wyjętą
wykładzinę kładziemy na piankę i za pomocą nożyka do tapet wycinamy kontury x2
razem z zapasem ma miejsce na śruby!! Następnie przykładamy po jednej warstwie
do wykładziny i przebijamy śrubami otwory w piance. To samo z drugą warstwą.
Przykręcamy do kanapy. By warstwy się nie rozczepiały łączymy je za pomocą np.
spinacza. Kilka zszywek elegancko trzyma obie warstwy.
Wytłumiłem także klapę bagażnika. Ma ona tylko jedną śrubkę w okolicach uchwytu.
Po odkręceniu za pomocą szerokiego śrubokręta trzeba podważyć plastykową osłonę
do momentu aż śruby samoklinujące się zostaną wyjęte z dziur. Potrzeba sporo
siły, szczególnie jeśli się wcześniej ich nie wyjmowało. Po demontażu osłony
wycinamy z pianki dwie warstwy o konturach pasujących do wnętrza osłony z
wyłączeniem miejsca na śruby! rozciąć należy także piankę w miejscu gdzie będzie
uchwyt. Montujemy porządnie dociskając śruby samoklinujące się. Można nawet
posłużyć się pięścią w celu mocnego ,punktowego przyłożenia siły:)
Przednie drzwi:
Odkręcamy wszystkie śruby w tym dwa imbus w podparciu. Jeśli mamy elektryczne
drzwi podważamy obudowę przycisków i odpinamy przyciski od kabelków za pomocą
złączki którą sciskamy palcami (jest tam specjalne miejsce) wyciągamy kabelki.
Całą tapicerka drzwi przymocowana jest przez śruby samokilnujące tak więc trzeba
podziałać siłą. Niestety nie znam innego sposobu na te śruby. Trzeba uważać by
zamiast wyrwać śruby z dziur nie wyrwać tapicerki ze śrub! Od spodu jest ona
podbita płytą drewnianą i łatwo jest wyrwać dziurę w drewnie. Można spróbować
podważać śruby śrubokrętem podkładając coś pomiędzy blachę drzwi a śrubokręt by
oszczędzić lakier.
Wycinamy z pianki kształt drewnianej obudowy tapicerki i obcinamy brzegi
by pianka zmieściła się między śrubami samoklinującymi. Wycinamy poziomą linię
na przeciągnięcie kabli. Mnie udało się wcisnąć potrójną warstwę pianki, ale za
to nie mogę przykręcić obudowy imbusami (musiałem je zastąpić dłuższymi
śrubami). Gdy już mamy warstwy sczepione ze sobą (np. spinaczem, taśmą
dwustronną), przewlekamy przez linię kable i za pomocą dwustronnej taśmy
mocujemy piankę do foli plastykowej na drzwiach. Przykładamy tapicerkę, trafiamy
śrubami samoklinującymi w otwory (muszą one być umieszczone w tapicerce, jak na
rysunku - wkładamy śrubę i przesuwamy ją w bok do zaklinowania w mniejszym
otworze), dociskamy porządnie ,przykręcamy śruby i dłuższe imbusy.
Efektem wytłumienia jest pozbycie się niepokojących dźwięków z okolic drzwi, tylniej klapy, bagażnika czy zawieszenia. W moim przypadku wyciszenie uratowało resztki mojego słuchu mocno zagrożonego przez sportowy tłumik. Dodatkowo w celu maksymalnego wyciszenia tłumika włożyłem resztę materiału między zderzak a blachę samochodu. Wymagało to zdemontowanie tylniego zderzaka, ale to już inna bajka i zwykłych śmiertelników na szczęście nie dotyczy :)
Co do dźwięków w aucie to nawet jeśli jakieś się dostaną do wnętrza, to mają one charakterystykę niskotonową. Wytłumienie tapicerki przednich drzwi usuwa także problem rezonansu blach jeśli mamy zainstalowane w drzwiach głośniki. Także mechanizm podnoszenia szyb działa ciszej. Powodzenia ! Jeśli chcesz zrobić korektę odnośnie któregoś modelu Punto napisz do mnie.
W prasie tuningowej oraz sklepach pojawiła się oferta kupna zacisków (klamer) które rzekomo mają obniżyć auto bez utraty komforty i bardzo niskim kosztem. Brzmi zbyt pięknie by było prawdziwe. Jak to wygląda w praktyce? Sadomasochistyczny Fiveopac z czystej ciekawości postanowił to sprawdzić.
Na początek drobna acz kosztowna refleksja: klamry te są identyczne z klamrami stosowanymi do zacisku lin stalowych które są dostępne w każdym sklepie typu obi / castorama itp z tym że kosztują dużo mniej - za dwa zaciski zapłacisz około 8 zł zamiast 40 :( różnica miedzy kupionymi zaciskami w castoramie a tymi tuningowymi jest taka iż te drugie są pomalowane na czerwono (swoją drogą coś droga ta farba :P )
Teoria działanie tego "wynalazku" jest prosta jak sprężyna :) chodzi o to aby ściągnąć ze sobą jeden zwój sprężyny a tym samym obniżając zakres skoku sprężyny i wysokość tejże. Jak na rysunku obok:
W porządku. Mam w ręku 4 zaciski (zakładam że mam zamiar obniżyć tylko przód po 2 klamry na stronę) i tu pojawia się poważny problem gwint klamry jest za krótki żeby ściągnąć zwój sprężyny !!! Żeby tego dokonać potrzeba zadziałać naprawdę dużą siłą, dużo większą niż nacisk samochodu na jedną sprężynę !! Łatwo także się domyślić co dzieje się z ostatnim zdejmowanym ze sprężyny zaciskiem (chyba każdy bawił się procą)... O tym reklamy nie wspominają...
Poradziłem sobie z tym problemem następującą: Po podniesieniu na lewarku samochodu, z dwóch długich śrub , dwóch blaszek z wywierconymi otworami na śruby oraz dwóch podkładek i nakrętek skonstruowałem "długą" klamrę (jak na rysunku po lewej) która była w stanie zbliżyć do siebie zwoje. Istotne jest aby obydwie nakrętki dokręcać równomiernie aby cała konstrukcja się nie obróciła wokół sprężyny :( Dla łatwiejszego kręcenie proponuje popsikać gwinty śrub WD40. Efekt działania na zdjęciach poniżej (kliknij by powiększyć):
Gdy już zbliżyłem zwój do siebie rozmieściłem symetrycznie oba zaciski i dociągnąłem zwój do siebie. Zdjąłemy długi zacisk , Psiknąłem zaciski czarnym sprayem aby obciachu nie było , opuściłem auto i tyle.
Efekt? Na początku żaden ale po krótkiej jeździe sprężyny się ułożyły i obniżenie było widoczne. I tu wielkie ALE. Podczas jazdy sprężyna pracuję i najzwyczajniej uderza klamrą o zwój sprężyny bezpośrednio nad nią !!!! Z kolei gwinty klamry uderzają o dolny zwój lub o kielich mocowania sprężyny!!!! Można uciąć kawałek gwintu by temu zapobiec. Tak też zrobiłem i tu kolejna pułapka, ale o tym zaraz.
Demontaż tego "wynalazku" zaczynamy od zaciśnięcia pośrodku dwóch głównych zacisków długiego zacisku i dopiero wtedy odkręcamy główne zaciski. Jak łatwo się domyślić nie odbędzie się bez atrakcji w stylu wystrzeliwujące nakrętki i latające gwinty - o blokujących się zaciskach na gwincie nie wspominając (wtedy pozostaje nam tylko młotek i osłonka na żeby >:(.) Lepiej zastosować także drugą długą klamrę (po jednej przy każdy zacisku głównym), wtedy unikniemy powyższych efektów.
Wrażenia wizualne są pozytywne auto jest faktycznie niższe ale i twardsze. Ale czy warto?
Co więc o tym myślę? Zaciski zdjąłem już dnia następnego. Czemu? Ponieważ jest to rozwiązanie zbyt ryzykowne i niepewne. Skraca ono żywotność sprężyny jaki i amortyzatora. Nieustanne uderzenie zwojów o klamrę nie rokują dobrze na jej przyszłość. Nie chciałbym aby sprężyna na większej dziurze pękła. Nie dajcie się zwieść na "tanie obniżanie"! Może jest i tanie ale i niebezpieczne, no chyba że specjalnie na zloty gdy mamy do miejsca zlotu 20 km :) Sądze, że lepiej tą kasę przeznaczyć na coś innego i dziwie się czemu są firmy , które sprzedają taki shit!! Strach z tym jeździć. Jeśli dałbym się nabrać na reklamę i kupił "oryginalne" zaciski czułbym się mooocno nabity w butelkę.
Trzymajcie się z daleka od takich wynalazków!
Zmiana podświetlenia panela radia
Pomimo szerokiego wachlarza sprzętu audio na naszym rynku, nie zawsze jest
możliwość dopasowania koloru wyświetlacza do koloru podświetlenia konsoli i
zegarów. Prowadzi to do sytuacji gdy np. konsola świeci na niebiesko a radio na
bursztynowo. Kolory po prostu się gryzą ze sobą i nie wygląda to za ładnie.
Może jest to detal, ale diabeł tkwi w szczegółach;) Jak tuningować to wszystko i
z gustem :)
Większość dostępnych odtwarzaczy panele podświetlane za pomocą diod lub małych
żarówek (12V). O tyle o ile w przypadku diod wystarczy je wylutować i zastąpić
innymi w interesującym nas kolorze o tyle w przypadku żarówek problem jest
bardziej złożony.
Kolor żarówek zależy od koloru na szklanym kloszu żarnika. Np. moje radio
podświetlane jest za pomocą 8 żaróweczek na które nałożone są gumowe „prezerwatywki”
w kolorze pomarańczowym. Przypuszczam, że w innych radiach żarówki mogą być po
prostu zabarwione.
Przejdźmy do konkretów. Potrzebne nam będzie lutownica o małej końcówce
lutującej oraz farba w sprayu o kolorze podświetlenia konsoli.
Należy wylutować wszystkie żaróweczki . Jest to robota dla zegarmistrza, ale po
chwili wprawy idzie to nawet sprawnie. (Do tego celu użyłem lutownicy z
miedzianym drucikiem którego miejsce zagięcia zbiłem młotkiem by lutownica była
bardziej precyzyjna). Trzeba uważać na inne miejsca lutwań oraz żeby nie
uszkodzić ścieżek. Możemy sobie pomóc lekko podważając nóżki żaróweczki za
pomocą np. szpilki
Gdy mamy już żaróweczki wylutowane, odtłuszczamy je a następnie delikatnie
prostujemy ich nóżki a następni równie delikatnie wbijamy je w miękki i w miarę
sztywny materiał jak np. styropian, gąbka czy pianka panelowa. Najlepiej w
jednym rzędzie. Chodzi o to aby malowanie było równomierne dla każdej żarówki.
Następnie nakładamy JEDNĄ warstwę farby na tyle delikatną by tylko lekko
zabarwiła żarówkę.
Po wyschnięciu farby lutujemy żaróweczki na swoje miejsce, składamy panel i
cieszymy się efektem :)
Powodzenia!
Jednym z efektywniejszych sposobów na zindywidualizowanie wyglądu auta jest zmiana koloru świateł. W przypadku samochodów firm VW, BMW czy Audi nie ma z tym problemów, ponieważ firma Hella i kilka innych posiada w ofercie całą gammę świateł i migaczy do prawie wszystkich modeli w wielu atrakcyjnych kolorach. W przypadku gdy chcielibyśmy mieć odróżniające się od seryjnych aut światła a nigdzie nie możemy takich kupić czy też gdy decydują wzglądy finansowe pozostaje tylko malowanie świateł.
Na rynku dostępne są farby w aerozolu przeznaczone do tego celu. W ofercie
znajdziemy wyroby takich firm jak Folia-tec , Motip oraz inne. Dobrym
rozwiązaniem jest Motip . Za bardzo przystępną cenę otrzymujemy wyrób wysokiej
jakości i dobrych parametrach przepuszczalności światła.
Generalną zasadą przy ściemnieniu czy zmienianiu koloru świateł jest nie
przesadzanie z ilością warstw. Powyżej dwóch warstw ,w przypadku ściemniania ,
światło zostaje bardzo przytłumione i w efekcie nie widać np. światła wstecznego
czy hamulców. Gliny raczej tego nie lubią :) może skończyć się na zatrzymaniu
dowodu. Podobnie z kolorową farbą. Za dużo warstw i światło wsteczne zaczyna
świecić np. jak hamulec (na czerwono) a migacz np. na niebiesko.
Malowanie
świateł zaczynamy od demontażu lamp, inaczej nie pomalujemy dokładnie. Myjemy i
dokładnie odtłuszczamy malowaną powierzchnie. Jeśli mamy wątpliwość czy światło
(np. wsteczne) nie zacznie świecić na malowany kolor lepiej jest go nie malować.
W tym celu w miejsce wstecznego przykleić kawałek folii samoprzylepnej czy
okleiny (dokładnie przycięta nie wpłynie na efekt końcowy), którą po nałożeniu
wszystkich warstw oderwiemy.
Do malowania najlepiej wykorzystać możliwie jak najmniej zakurzone i zapylone
pomieszczenie. Można także pod element malowany podłożyć mokry ręcznik żeby
uniknąć przyklejania się różnych "brudów".
Dokładnie wstrząśniętą farbą malujemy światło cienką warstwą. Czynność tą
powtarzamy po około 20 minutach, nie zapominając o wstrząsaniu sprayem (inaczej
może pojawić się "wątpliwej urody" mgiełka).
Dwie warstwy powinny wystarczyć. Jeśli jednak zdecydujemy się malowanie kloszy "na czarno" (czego nie polecam) najlepiej także wymienić żarówki na mocniejsze.
Pomalowany klosz odkładamy na noc aby porządnie wysechł. Zanim go zainstalujemy upewnijmy się że farba jest sucha a jej powierzchnia twarda.

Udanych Kolorowych kloszy świateł!